Lord,
Przez trzy lata chodziłem, nie widząc.
Doświadczyłem nieobecności, pustki i niezrozumienia.
Ale na tej pustyni ukształtowałeś mnie.
Wkopałeś moje korzenie głęboko,
Nauczyłeś mnie kochać Cię bezwarunkowo.
A dziś nie jestem już tą samą osobą.
Dziękuję Ci za suszę,
ponieważ utorowało drogę pokojowi.
Dziękuję Ci za czekanie,
ponieważ oczyściła moje serce.
A teraz Panie,
jeśli teraz jest ten czas,
spraw, aby żywa woda wytrysnęła,
Spraw, by obietnica rozkwitła na nowo.
Niech ta pustynia stanie się sanktuarium.
Amen